Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Między drinkiem a marazmem
Zamiast działać naukowo, to godzinami siedzę w necie i czytam wszystko co nie trzeba. Tłumaczę sobie raz po raz, że na głupoty przyjdzie pora, a teraz powinnam się zająć swoją karierą naukową. Bezskutecznie.
Zaczytuje się w blogach, głównie męskiej części piszących, bo oni o kobietach mówią pięknie. Czasem co prawda z przymrużeniem oka, czasem lubieżnie gorąco i zdecydowanie erotycznie, ale zawsze z fascynacją.
A ja jestem kobietą i lubię kiedy mężczyźni się mną fascynują. Co niestety od pewnego czasu nie ma miejsca. Myślę sobie wieczorami, że dałabym się zwieść jakiemuś, choćby na chwilę, ale potem kiedy już to się stanie, to płaczę i zarzucam sobie własną głupotę.
Nie do końca też wiem, co pod tym "zwodzeniem" miałoby się kryć, ale jak tak patrzę i obserwuję, to stwierdzam, że mężczyznom się nie chce. Połowa rozłożyła się jak królowie na włościach z myślą, że jak tylko kiwną palcem, to polecę. Owszem, istnieje prawdopodobieństwo, że pobiegnę, bo potrzebuję zabawy i wytchnienia jak każdy. Ale skoro oni nie traktują mnie poważnie, to dlaczego ja miałabym to robić?
Zdarza mi się, nie powiem, zauroczyć przy tym "przybieganiu' i wtedy jest trochę kłopotu. Staram się wtedy opanować emocje, ale jak wiadomo z tym kobiety zawsze mają problem. Muszę wtedy trochę wypić i popłakać na głos. Wypraszam przy tym, żeby A. zrobiła mi drinka, bo przecież nic mi innego nie pomoże!
Sączę więc czasem te drinki, między łzami. Zdarza się, choć nie często, że najpierw sączę, potem daję się zwodzić, a potem płaczę. Ale jakby ktoś przy przypatrzył, to nic się nie dzieje.
Jeden wielki, cholerny marazm!
Głosuj (0)
milosc-to-jest-muzyka 8/05/2010 23:19:20 [
Powrót]
Komentuj
| Moony by
Marauders dla
milosc-to-jest-muzyka |